Leksykon/Wojna ze Żniwiarzami | Shadow Broker - polski serwis Mass Effect

Leksykon/Wojna ze Żniwiarzami

< Leksykon

Bitwa o Palaven

Kiedy upadł Taetrus, turianie wiedzieli o Żniwiarzach niewiele poza tym, że zależy im na ich rozwścieczeniu. Zachowując spokój, turianie zgromadzili siły wokół swojej ojczystej planety, Palavenu. Admirał floty Irix Coronati rozkazał, by w pobliżu przekaźnika prowadzącego do układu stacjonowały tylko dwa statki-bazy, Niezrażony i Niezachwiany, co później nazwano „kwadransowym planem”. Po przybyciu floty Żniwiarzy, ze statków wystartowały roje myśliwców bezzałogowych i sond szpiegowskich. Wkrótce uległy one zniszczeniu, lecz sondy przekazały kluczowe dane na temat zasięgu skutecznego, składu floty i dokładnej pozycji Żniwiarzy. Pozostałe statki turian ruszyły wówczas do prawdziwej obrony układu.

Świadom większego zasięgu broni Żniwiarzy, Coronati dokonał śmiałego krótkiego skoku w prędkość nadświetlną, z której wyprowadził swoje pancerniki w środku floty Żniwiarzy. Pancerniki zwróciły się wówczas głównymi działami w stronę Żniwiarzy, którzy również musieli się obrócić, aby strzelać do turian. Fortel ten wykorzystał rozmiary Żniwiarzy przeciwko nim – dzięki większej zwrotności turiańskie pancerniki jako pierwsze miały swoje cele na linii strzału, a ich zmasowany ogień strącił kilka okrętów liniowych Żniwiarzy.

Żniwiarze natychmiast odpowiedzieli. Ich niszczyciele wykonały skok nad powierzchnię Palavenu i rozpoczęły uderzenia orbitalne na turiańskie miasta. Turianie, zmuszeni do obrony planety, znaleźli się w wirze zaciętej batalii z dala od przekaźnika, z którego wynurzał się nieskończony wręcz szereg statków Żniwiarzy. Po odniesieniu ogromnych strat Coronati dał rozkaz odwrotu.

Turianie utrzymują, że Palaven nie został utracony – bitwa po prostu przeniosła się na powierzchnię. Z transporterów Żniwiarzy wyległy na planetę hordy zombie z zadaniem schwytania jej mieszkańców, lecz okazało się to niezbyt skuteczne. Okręty liniowe Żniwiarzy niszczą miasto za miastem. Znaczna część turiańskiej floty jest jednak wciąż sprawna, a ludność – dobrze uzbrojona. Turianie nie dają się zastraszyć.

Bitwa o Rannocha

Quarianie i gethy przeżyli

Plan odzyskania przez quarian ojczystej planety był ryzykowny i mógł z łatwością doprowadzić do ich unicestwienia, gdyby nie znalazło się pokojowe rozwiązanie.

W początkowej bitwie okazało się, że połączone siły ciężkiej floty i części floty patrolowej quarian nie mają szans z ulepszonymi przez Żniwiarzy statkami gethów. Chcąc oddalić widmo porażki, quarianie uciekli z prędkością nadświetlną do floty cywilnej na drugą stronę Tikkuna, słońca Rannocha. Znalazłszy tam tymczasowe schronienie, dające im jednak tylko kilka minut na przygotowanie w przypadku zauważenia przez zwiadowcę gethów, quarianie zaplanowali kontrataki mające na celu przerwanie połączenia gethów ze Żniwiarzami. Najpierw zaatakowali uszkodzony pancernik gethów, a następnie wysłali na powierzchnię Rannocha siły uderzeniowe z zadaniem zniszczenia Żniwiarza, który przesyłał gethom ulepszone oprogramowanie.

Kiedy połączenie ze Żniwiarzem zostało przerwane, czas reakcji i inteligencja gethów chwilowo się pogorszyły, co dało przewagę quarianom. Wówczas jednak komandor Shepard i admirał Shala’Raan vas Tonbay wydają specjalny rozkaz przerwania walki przed odzyskaniem przez gethy pełni możliwości. Dobrze o quarianach świadczy to, że wszystkie trzy floty wykonały rozkaz przerwania ognia, łącznie z flotą cywilną, która miała niewielkie doświadczenie bojowe. Gethy zaś nie żywiły urazy do swoich wrogów i przerwały walkę z żelazną dyscypliną.

Jeszcze nie wiadomo, jak powiedzie się quarianom i gethom koegzystencja na Rannochu. Dotychczas obie strony wysłały znaczne siły wojskowe do odparcia Żniwiarzy. Biorąc pod uwagę wieloletnią wrogość pomiędzy gethami i quarianami, niewykluczone, że Żniwiarze nie wzięli pod uwagę możliwości powstania takiego sojuszu i nie będą przygotowani do walki z obiema armadami.

Gethy unicestwione

Plan odzyskania przez quarian ojczystej planety był ryzykowny, lecz doprowadził ostatecznie do zniszczenia gethów.

W początkowej bitwie okazało się, że połączone siły ciężkiej floty i części floty patrolowej quarian nie mają szans z ulepszonymi przez Żniwiarzy statkami gethów. Chcąc oddalić widmo porażki, quarianie uciekli z prędkością nadświetlną do floty cywilnej na drugą stronę Tikkuna, słońca Rannocha. Znalazłszy tam tymczasowe schronienie, dające im jednak tylko kilka minut na przygotowanie w przypadku zauważenia przez zwiadowcę gethów, quarianie zaplanowali kontrataki mające na celu przerwanie połączenia gethów ze Żniwiarzami. Najpierw zaatakowali uszkodzony pancernik gethów, a następnie wysłali na powierzchnię Rannocha siły uderzeniowe z zadaniem zniszczenia Żniwiarza, który przesyłał gethom ulepszone oprogramowanie.

Po zlikwidowaniu Żniwiarza przez quarian moc obliczeniowa gethów gwałtownie spadła, a ich łącza zostały przytkane zapytaniami o nowe instrukcje. Myśliwce quarian podawały dokładne pozycje statków gethów, by agrostatki mogły bezpiecznie do nich strzelać z drugiej strony Tikkuna, wykorzystując grawitację gwiazdy jako swego rodzaju procę. Sieć dowodzenia i kontroli gethów rozpadała się z powodu dużych odległości między oddziałami. Quarianie polowali na gethy jak na zwierzęta. Zwycięstwo nie było jednostronne – pomimo ogromnych strat gethy broniły się niezmordowanie – ale ostateczne.

Quarianie unicestwieni

Plan odzyskania przez quarian ojczystej planety początkowo przynosił dobre skutki, lecz ostatecznie doprowadził niemal do unicestwienia gatunku.

W początkowej bitwie okazało się, że połączone siły ciężkiej floty i części floty patrolowej quarian nie mają szans z ulepszonymi przez Żniwiarzy statkami gethów. Chcąc oddalić widmo porażki, quarianie uciekli z prędkością nadświetlną do floty cywilnej na drugą stronę Tikkuna, słońca Rannocha. Znalazłszy tam tymczasowe schronienie, dające im jednak tylko kilka minut na przygotowanie w przypadku zauważenia przez zwiadowcę gethów, quarianie zaplanowali kontrataki mające na celu przerwanie połączenia gethów ze Żniwiarzami. Najpierw zaatakowali uszkodzony pancernik gethów, a następnie wysłali na powierzchnię Rannocha siły uderzeniowe z zadaniem zniszczenia Żniwiarza, który przesyłał gethom ulepszone oprogramowanie.

Quarianie wznowili walkę z flotą gethów, spodziewając się, że ich wrogowie będą teraz osłabieni. Gethy odpowiedziały jednak z niezrównaną precyzją, niszcząc myśliwce wykorzystywane przez quarian do zwiadu. Quarianie byli zmuszeni posłać w bój inne siły wcześniej niż planowano. Gethy zaatakowały wówczas quariańskie tyły drugą flotą, trzymaną dotąd w odwodzie, siejąc spustoszenie wśród agrostatków i floty cywilnej. Quarianie, wiedząc, że agrostatki nie wytrzymają długo, jeśli zostaną zmuszone do odwrotu bez ochrony, rzucili do walki wszystkie swoje okręty. Gethy walczyły z mechaniczną jednostajnością, niszcząc kolejno statki miotających się w rozpaczy quarian. Kilku quariańskim okrętom udało się uciec, ale ponieważ błąkają się one samotnie w przestrzeni gethów, ich dni są policzone.

Cud na Palavenie

Kontratak turian i krogan na Palaven stanowił połączenie podstępu, odwagi i nieustępliwości. Najpierw turianie dokonali przecieku fałszywego planu bitwy, opartego na taktyce zastosowanej na początku ataku na Palaven. Następnie pancernik Niezłomny zgłosił udawany problem z napędem i wyszedł z nadświetlnej w pobliżu Menae, księżyca Palavenu. Na pomoc Niezłomnemu posłano trzy inne pancerniki wraz z towarzyszącymi im flotami – stanowiły kuszący cel, mający odciągnąć okręty liniowe Żniwiarzy od Palavenu. Następnie w atmosferę planety weszły turiańskie transportowce, uwalniając promy, szybowce i kapsuły z żołnierzami.

Z początku Żniwiarze nie pojmowali powagi zagrożenia – po wykryciu lądujących jednostek na ich spotkanie posłano właściwie tylko zombie i roje Zbieraczy. Dzięki temu krogańscy komandosi mogli połączyć siły z palaveńskim ruchem oporu i przekazać mu bomby odkształcające oraz broń atomową.

W wyniku jednoczesnych ataków na całej planecie, statki Żniwiarzy zaczęły wybuchać. Członkom turiańskiego ruchu oporu udało się przemycić bomby na pokład, kiedy statki-przetwórnie, transportowce, a nawet niszczyciele i okręty liniowe Żniwiarzy otworzyły kadłuby, aby dokonać indoktrynacji przywódców turian.

Wielkie obszary przeszły pod kontrolę turian i krogan. Wiadomość o zwycięstwie dostarczyła bardzo potrzebnego pokrzepienia turiańskiemu ruchowi oporu i ludności galaktyki.

Akcja ta nie obyła się jednak bez ofiar. Turiańscy bojownicy oddali życie, by dopilnować detonacji ładunków, a zniszczone statki-przetwórnie były pełne cywilów, którzy ponieśli pewną śmierć – tak samo jakby zostali zebrani. O zmarłych generał Minin Resvirix powiedział: „Kimkolwiek byli za życia, w śmierci nie mieli sobie równych. Są godni połączenia się z duchem samego Palavenu”.

Desperackie środki

W obliczu całkowitego unicestwienia stratedzy wojskowi zaczęli brać pod uwagę ekstremalne metody powstrzymania Żniwiarzy. Dwie najbardziej prawdopodobne z nich to zniszczenie przekaźników masy i użycie statków w roli samobójczej broni.

Zniszczenie przekaźnika masy nie jest realnym sposobem powstrzymania pochodu Żniwiarzy. Choć niedawno udowodniono, że da się je zniszczyć, z uszkodzonego przekaźnika zostaje uwolniona olbrzymia ilość energii, wystarczająca, by zgładzić każdą planetę typu ziemskiego w układzie położonym blisko przekaźnika. Ewakuacja milionów, a nawet miliardów mieszkańców z okolic każdego przekaźnika trwałaby za długo, a Rada nie jest skłonna poświęcić tak wielu istnień, dopóki istnieje szansa ocalenia ich dzięki walce. Jeśli zaś nawet taka planeta przetrwa zniszczenie przekaźnika, Żniwiarze odznaczają się niewyczerpaną cierpliwością. Przybyli z ciemnej przestrzeni za pomocą konwencjonalnego transportu nadświetlnego – poruszanie się po galaktyce nie jest dla nich przeszkodą nie do pokonania.

Statki są natomiast zbyt kosztowne, by używać ich jako pocisków, biorąc pod uwagę, że poważne uszkodzenie Żniwiarza wymagałoby wielu zderzeń. Niektórzy kanapowi admirałowie sugerują, że statek poruszający się szybciej od światła mógłby zniszczyć okręt liniowy Żniwiarzy, ale wszystkie statki korzystające z technologii efektu masy mają wbudowane na sztywno zabezpieczenia uniemożliwiające zderzenia podczas podróży z prędkością nadświetlną. Jeśli system planowania kursu napotka duży obiekt na drodze planowanego skoku, napęd nadświetlny odmawia pracy. Zabezpieczenie to nie jest doskonałe – przy prędkości światła sensory wykrywają tylko obiekty w pewnej odległości, a nawigator musi wytyczyć resztę kursu – jest jednak na tyle nieodłączną częścią procesu wchodzenia w nadświetlną, że usunięcie go jest właściwie niemożliwe. Cynicy wśród analityków wywiadu zauważają, że tajemnicę technologii efektu masy, łącznie z owym zabezpieczeniem, zawsze przypisywano proteanom – tak samo jak przekaźniki masy.

Upadek Khar’shanu

Na każdy tysiąc batariańskich uchodźców istnieje tysiąc jeden opowieści o inwazji Żniwiarzy na układy batarian. W prawie każdej wersji powtarza się kilka punktów wspólnych. Żniwiarze pojawili się najpierw w układzie Vular i natychmiast zniszczyli tamtejszą sieć łączności. Departament Kontroli Informacji Hegemonii winą za utratę sygnału obarczał kosmiczną pogodę, ale i tak posłał do tego układu statki. W ciągu jednego dnia okręty liniowe Żniwiarzy pojawiły się w układzie Harsa i zaatakowały Khar’shan, planetę ojczystą batarian.

Chwaląca się zawsze sprawnością bojową Hegemonia zareagowała na atak Żniwiarzy w nieskoordynowany sposób. Chwilę po tym, jak minister informacji ogłosił w extranecie, że nieznane statki niszczą cały ruch w przestrzeni wokół Khar’shanu, minister obrony oświadczył, że nie ma powodu do paniki. Wkrótce doszło do zniszczenia boi komunikacyjnych planety, która od tego czasu pogrążona jest w złowieszczej ciszy.

W obawie, że teraz przyjdzie ich kolej, batariańskie kolonie w przestrzeni Hegemonii rozpoczęły ewakuację. Do zamieszkanej przez ludzi gromady Exodus napłynęło tylu uchodźców, że w pierwszej chwili funkcjonariusze Przymierza Układów myśleli, iż mają do czynienia z inwazją batarian.

Wraz ze zniszczeniem kolejnych boi komunikacyjnych zamilkły następne układy, a miliony batarian uwięzionych na swoich planetach czekają na Żniwiarzy.

Upadek Taetrusa

Pierwszy atak Żniwiarzy na turiańską przestrzeń odbył się w myśl starego powiedzenia: uderz tam, gdzie zaboli. Taetrus, licznie zaludniona, istniejąca od wieków kolonia, tkwiła już w świadomości turian jako miejsce najgorszego ataku terrorystycznego w ich dziejach. Wciąż jeszcze nie zagoiły się rany po wybuchu na Vallum, kiedy to separatystyczny rewolucjonista wleciał statkiem kosmicznym w stolicę kolonii, zabijając ponad sto tysięcy turian. Wojska Hierarchii zareagowały zmasowaną inwazją na planetę w celu stłumienia ruchu separatystycznego. Było to dla turian katartyczne wydarzenie, umacniające w nich wiarę, że bohaterowie zawsze pokonują siły zła. Dlatego też pierwszym celem Żniwiarzy stał się Taetrus.

Gdy Taetrus zamilkł, turianie wiedzieli już, że doszło do ataków na batarian i ludzi. Hierarchia zareagowała z druzgocącą, jak się jej zdawało, siłą, lecz wpadła tylko w pułapkę. W chwili, gdy flota wynurzyła się z przekaźnika w pobliżu Taetrusa, czyhające tam statki Żniwiarzy zadały jej miażdżący cios. Turiańscy dowódcy obserwujący jednostronną bitwę stanęli przed wyborem: wzmocnić obronę przed inwazją Żniwiarzy po swojej stronie przekaźnika czy rzucić kolejne oddziały do ofensywy. Żołnierze i ludność cywilna zgodnie nawoływali do odwetu na Żniwiarzach, dlatego też turianie kontynuowali atak. Hierarchia wysłała przez przekaźnik bomby odkształcające, by oczyścić drogę, za wszelka cenę starając się zadać straty flocie Żniwiarzy. Krok ten był śmiały, lecz skazany na niepowodzenie. Zwycięscy Żniwiarze przeszli przez przekaźnik, po czym zaczęli nadawać do turiańskich boi komunikacyjnych sygnał zawierający obrazy Vallum, stolicy Taetrusa, po raz kolejny obróconej w zgliszcza. Rozpoczęła się walka o turiańską przestrzeń.

Upadek Thessii

Inwazja na Thessię nie poszła Żniwiarzom równie gładko co ataki przeciwko innym gatunkom. Zamiast dążyć jak inni do czołowej konfrontacji, asari uciekły się do nękania swoich najeźdźców niebezpiecznymi wypadami. Stosując metody walki partyzanckiej – takie jak zniszczenie statku Żniwiarzy i ucieczka w nadświetlną, by uniknąć wytropienia – asari zmusiły Żniwiarzy do pozostania w defensywie.

Niestety, dzięki przewadze liczebnej Żniwiarze mogli pogodzić się z pewnymi stratami, więc wkrótce przestali przejmować się skierowanymi w nich atakami i rozpoczęli bombardowanie Thessii z orbity. To z kolei zmusiło asari do obrony ojczystej planety w bardziej konwencjonalny sposób, w bezpośrednim starciu z oddziałami Żniwiarzy. Gdy Żniwiarze wylądowali na Thessii, rozpoczęły się zbiory.

Wówczas doszło do szybkiej i brutalnej rzezi wojsk naziemnych asari. Opór wyszkolonych biotyczek prawie wcale nie spowalniał najeźdźców. Niewielka siła liczebna obrończyń Thessii i brak przygotowania do walki z przeważającymi siłami wroga przyczyniły się w końcu do upadku planety.

Upadek Ziemi

Żniwiarze podbili Ziemię zaledwie w ciągu godzin. Przymierze wiedziało, że pierwsza fala ataku nadejdzie z przestrzeni batarian, nie było jednak przygotowane na uderzenie o takiej szybkości i skali.

Żniwiarze ominęli Szóstą i Siódmą Flotę na Terra Novej i Eden Prime, przelatując wprost z przekaźnika do przekaźnika, przez co nie można ich było wyśledzić ani przechwycić. Była to niespodziewana taktyka, ponieważ marynarki gatunków organicznych nigdy nie zaryzykowałyby wyjścia z nadświetlnej w obszarze działań bojowych ani pozostawienia za swoimi plecami wrogów zagrażających liniom zaopatrzeniowym.

Na Stacji Arkturus ponad tuzin okrętów liniowych Żniwiarzy zaatakował Drugą, Trzecią i Piątą Flotę Przymierza. Była to tylko zasłona dla głównej siły uderzeniowej. Kolejne dziesiątki okrętów liniowych przeszły przez przekaźnik Charona, przy którym czekała Pierwsza Flota, lecz ta została wkrótce zniszczona. Czwarta Flota, umiejscowiona w pobliżu Ziemi, dowiedziała się o ataku z kilkuminutowym wyprzedzeniem. Ona również nie miała szans.

Po zniszczeniu boi komunikacyjnych Ziemi mniejsze niszczyciele Żniwiarzy usunęły wszystkie satelity GPS i telekomunikacyjne na ziemskiej orbicie, a także przecięły podmorskie kable światłowodowe łączące kontynenty. Ruch oporu na Ziemi posługuje się od tego czasu przestarzałymi wieżami radiowymi oraz kilkoma kwantowymi komunikatorami stanu splątanego, których sparowane końcówki znajdują się na innych kontynentach lub poza Układem Słonecznym. Łączność jest tak ograniczona, że los całych krajów pozostaje nieznany.

Okręty liniowe zbombardowały instalacje obronne oraz ośrodki przemysłowe, unicestwiając całe kilkumilionowe miasta, takie jak Adelajda, Hamburg, Al Dżubajl czy Fort Worth. Tymczasem niszczyciele Żniwiarzy zeszły do atmosfery, by roztopić drogi i zająć skupiska ludności przy minimalnej liczbie ofiar. Nie jest to jednak przykład miłosierdzia Żniwiarzy. Chodzi raczej o zgromadzenie zdobyczy w jednym miejscu, żeby nadchodzące zbiory były łatwiejsze.

Zamach Cerberusa

Próba przewrotu radnego Udiny z pewnością będzie jeszcze długo analizowana, ale już teraz zaczyna się wyłaniać jej spójny obraz. Udina nawiązał kontakt z Cerberusem, żeby koordynować działania mające doprowadzić do bezkrwawego przejęcia władzy na Cytadeli, a następnie zmusić pozostałych radnych do nadania mu specjalnych uprawnień, pozwalających mu dowodzić flotą Cytadeli. Siły te pragnął następnie wykorzystać do ratowania swojej ojczyzny, Ziemi.

Plan szybko napotkał na trudności, gdy w sytuacji zorientowali się Egzekutor Pallin i salariański członek Rady. Przez to stali się oni celem czołowych zabójców Człowieka Iluzji pod wodzą Kai Lenga. Udina nie miał wyboru – musiał wesprzeć zabójców siłami wojskowymi wystarczającymi do utrzymania kontroli nad Cytadelą. Schwytani zamachowcy ujawnili, że sojusz obu tych grup nie należał do trwałych: Udina mógł planować zdradę Cerberusa po otrzymaniu władzy nad flotą, Leng natomiast uciekł, kiedy uznał, że Udina nie osiągnie powodzenia.

Liczne plotki głoszą, że Udina mógł paść ofiarą indoktrynacji Żniwiarzy. Jego działania idealnie wpisały się w ich plany – nawet nieudany zamach poważnie utrudniłby zarządzanie Cytadelą. W razie powodzenia plany odzyskania Ziemi zakończyłyby się zapewne katastrofą, po której flota Cytadeli nie odzyskałaby dawnej sprawności bojowej. Brak jednak bezpośrednich dowodów indoktrynacji, trudno też wskazać jej możliwy czas i miejsce. Bardziej prawdopodobne jest, że działania Udiny były efektem desperacji, przez którą ludzkość straciła swojego przedstawiciela w Radzie.

Źródło: http://masseffect.wikia.com/wiki/Codex/The_Reaper_War
Komentarze i pingowanie są zablokowane.


Komentarze zablokowane.


Powered by WordPress | Designed by: Free MMORPG | Thanks to MMO List, Social Games and Browser Games

© 2010 EA International (Studio and Publishing) Ltd. Mass Effect, Mass Effect logo, BioWare and BioWare logo are trademarks or registered trademarks of EA International (Studio and Publishing) Ltd. in the U.S. and/or other countries. All Rights Reserved. EA and EA logo are trademarks or registered trademarks of Electronic Arts Inc. in the U.S. and/or other countries. All other trademarks are the property of their respective owners.

Serwis należy do kolektywu Gram.pl. Więcej informacji o kolektywie.